Kursy online nie wystarczą, żeby być dobrym kominiarzem

slowopodlasia.pl 2 godzin temu
- Nie powiedziałbym, iż w województwie lubelskim brakuje mistrzów kominiarskich. Brakuje przede wszystkim prawdziwych rzemieślników, mistrzów kominiarskich z odpowiednim doświadczeniem, a nie tak zwanych przeglądaczy, którzy ograniczają się do sprawdzenia, czy dany przewód kominowy, wentylacyjny lub spalinowy ma odpowiedni ciąg. Na tym ich rola się kończy. Kiedy pojawia się problem, ponieważ coś nie działa, okazuje się, iż trzeba wezwać kominiarza, który będzie potrafił usunąć usterkę - mówi Piotr Szacmajer, prezes oddziału w Lublinie Krajowej Izby Kominiarzy.Nie zmierza to w dobrym kierunkuNiestety, rzemiosło zaczęło zmierzać w takim kierunku. - Tymczasem, podobnie jak w innych zawodach rzemieślniczych, niezależnie od tego, czy mówimy o kominiarzu, zegarmistrzu, szewcu czy krawcu, zdobycie kwalifikacji wymaga czasu i praktyki. Aby zostać czeladnikiem, trzeba przez trzy lata pracować pod nadzorem mistrza. Następnie potrzebne są kolejne trzy lata, aby uzyskać tytuł mistrzowski. W kominiarstwie również tak powinno być - wskazuje Piotr Szacmajer.To zawód zaufania publicznego, związany z ogromną odpowiedzialnością. - Kominiarz musi umieć podejmować decyzje, rozwiązywać problemy i oceniać, czy dane urządzenie lub instalacja są bezpieczne w użytkowaniu. Jesteśmy członkami Krajowej Izby Kominiarzy, której siedziba znajduje się w Warszawie. Nasza Spółdzielnia Pracy Kominiarzy w Lublinie również należy do tej organizacji. Izba ma kilkanaście oddziałów i zrzesza co najmniej 600 kominiarzy - informuje Piotr Szacmajer.Kiedy słyszy, iż różne podmioty czy szkoły organizują trzymiesięczne szkolenia online, po których można uzyskać tytuł mistrza kominiarskiego, zastanawia się, jakie doświadczenie i umiejętności można zdobyć w tak krótkim czasie. - Nie wiem choćby dokładnie, jak wyglądają te szkolenia, ale pojawia się pytanie, kto zapewnia ich uczestnikom praktykę zawodową. Wiedzę teoretyczną można zdobywać z książek i podczas szkoleń, ale gdzie jest praktyka? W naszym zawodzie jest ona niezbędna. Później dochodzi do sytuacji, w których ktoś przeprowadza przegląd, stwierdza, iż przewód nie ma odpowiedniego ciągu, występuje nawiewanie albo przewód jest niedrożny, ale nie potrafi rozwiązać problemu. Właściciel mieszkania czy domu zostaje z informacją o usterce i musi sam szukać fachowca - podkreśla prezes lubelskiego oddziału.Do Spółdzielni Pracy Kominiarzy w Lublinie dzwonią ludzie choćby z różnych regionów Polski. - Opowiadają, iż ktoś wykonał przegląd, wykrył nieprawidłowości, ale nie chce usunąć usterki. Proszą nas o pomoc, ponieważ potrzebują kominiarza, który rzeczywiście zna się na swoim fachu - stwierdza Piotr Szacmajer.Zatrudniają na czarnoKolejnym problemem są jednoosobowe firmy, które rejestrują działalność gospodarczą, a następnie zatrudniają kilka osób bez odpowiedniego doświadczenia i uprawnień. - Zdarza się, iż te osoby pracują na czarno, bez odprowadzania podatków i ubezpieczenia. Takie osoby chodzą po mieszkaniach, sprawdzają wentylację i przewody spalinowe. Jest to naprawdę niebezpieczne - zaznacza prezes.Dochodzi również do kuriozalnych sytuacji podczas przetargów. Konkurują z nami firmy prowadzące zupełnie inną działalność. W przetargach pojawiało się pogotowie pogrzebowe, oferty składała firma kosmetyczna typu beauty, a także firma detektywistyczna. Jakie doświadczenie kominiarskie może mieć firma kosmetyczna albo pogotowie pogrzebowe? Nie wiem, na jakiej podstawie takie jednoosobowe podmioty uzyskują odpowiednie uprawnienia i startują w przetargach - wskazuje Piotr Szacmajer.- Niestety, problem nie dotyczy wyłącznie województwa lubelskiego. To zjawisko ogólnopolskie, które budzi ogromny niepokój, ponieważ w tym zawodzie najważniejsze powinny być fachowość, doświadczenie i odpowiedzialność za bezpieczeństwo ludzi - mówi Piotr Szacmajer prezes oddziału w Lublinie Krajowej Izby Kominiarzy. Gwarancja spokojnych nocy- Sprawny przewód kominowy to gwarancja spokojnych nocy. Nie musimy się wówczas obawiać, iż przez niedrożny lub nieszczelny komin do pomieszczeń przedostaną się produkty spalania, takie jak dym czy tlenek węgla. o ile komin przez dłuższy czas nie jest kontrolowany, przede wszystkim może stracić drożność. Przyczyn może być kilka. W przewodzie kominowym może nagromadzić się sadza, ale zdarza się również, iż zwierzęta budują w nim gniazda. Zagrożenia nie muszą więc wynikać wyłącznie z samego procesu spalania - mówi mł. kpt. Marek Waszczuk, oficer prasowy Komendy Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej. Duże znaczenie ma także stan techniczny komina. - W starych przewodach kominowych cegły mogą się przesuwać lub wysuwać, zmniejszając jego światło. Dotyczy to przede wszystkim bardzo starych kominów, które czasami dosłownie rozpadają się w rękach. Niejednokrotnie spotykałem się z takimi sytuacjami podczas gaszenia pożarów sadzy. Wystarczyło chwycić komin ręką, a jego fragment pozostawał w dłoni. Były to jednak bardzo wiekowe i mocno zniszczone konstrukcje - wskazuje mł. kpt. Marek Waszczuk. Do pożarów sadzy w przewodach kominowych strażacy wyjeżdżają stosunkowo często. Na terenie Białej Podlaskiej i powiatu zgłoszenia można liczyć w setkach rocznie.Dodaje, iż najczęstszą przyczyną pożarów przewodów kominowych jest nagromadzona sadza. - Podczas spalania paliwa w piecu lub kotle temperatura może wzrosnąć na tyle, iż sadza znajdująca się wewnątrz przewodu kominowego nagrzewa się i ulega zapłonowi. Pożar sadzy może doprowadzić do pożaru całego budynku. Jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ podczas takiego zdarzenia gwałtownie wzrasta temperatura przewodu kominowego, co może powodować jego pękanie. Przez powstałe nieszczelności języki ognia mogą przedostawać się na inne elementy konstrukcyjne budynku, w tym dachu. Ogień najczęściej może rozprzestrzeniać się na poddaszu lub strychu. Zdarza się, iż do murowanych kominów przylegają drewniane elementy konstrukcji dachowej, a drewno jest materiałem łatwopalnym - przestrzega mł. kpt. Marek Waszczuk.Trzeba rozróżnić dwie kwestieWskazuje, iż niesprawny lub niedrożny przewód kominowy zwiększa również ryzyko zatrucia tlenkiem węgla. - Niedrożność zaburza prawidłową cyrkulację powietrza i wymianę gazową. W rezultacie spaliny mogą się cofać, zamiast w całości wydostawać się na zewnątrz, ponad dach budynku. Nie wydaje mi się, aby istniały jakieś jednoznaczne, charakterystyczne sygnały, które zawsze pozwalałyby mieszkańcom rozpoznać problem z kominem jeszcze przed pożarem. Dlatego podstawą powinny być obowiązkowe, regularne przeglądy przewodów kominowych - zaznacza strażak.Zauważa, iż trzeba również zwracać uwagę na rodzaj i jakość stosowanego paliwa. - Mamy paliwa lepszej i gorszej jakości, a wiele osób przez cały czas pali wilgotnym drewnem. Powoduje to nagromadzenie dużej ilości sadzy w przewodzie kominowym. Drewno przeznaczone do spalania powinno być suche i odpowiednio sezonowane. Takie drewno spala się wprawdzie nieco szybciej, ale proces spalania jest znacznie czystszy - przekazuje mł. kpt. Marek Waszczuk.Jeżeli chodzi o częstotliwość kontroli kominów, należy rozróżnić dwie kwestie: przegląd techniczny oraz czyszczenie przewodów kominowych. Przegląd techniczny komina wykonuje osoba posiadająca odpowiednie uprawnienia, czyli kominiarz. Dotyczy to zarówno przewodów dymowych i spalinowych, jak również wentylacyjnych, o których nie można zapominać. Taki przegląd należy przeprowadzać przynajmniej raz w roku. Drugą kwestią jest czyszczenie przewodów kominowych, które można wykonać również we własnym zakresie. Polskie przepisy zobowiązują właścicieli lub użytkowników przewodów dymowych obsługujących urządzenia opalane paliwem stałym, takim jak drewno, węgiel czy pellet, do ich czyszczenia co najmniej cztery razy w roku - informuje oficer prasowy.- Natomiast w przypadku urządzeń grzewczych zasilanych paliwem płynnym lub gazowym czyszczenie przewodów kominowych należy przeprowadzać co najmniej dwa razy w roku - mówi mł. kpt. Marek Waszczuk.
Idź do oryginalnego materiału