
Pożary pojazdów całkowicie elektrycznych w Polsce wciąż stanowią margines wszystkich zdarzeń drogowych. Jak wynika z „Raportu Bezpieczeństwa Pożarowego EV”, przygotowanego przez F5A New Mobility Research & Consulting we współpracy z Państwową Strażą Pożarną (PSP) i Polskim Stowarzyszeniem Nowej Mobilności (PSNM), w 2025 roku auta elektryczne odpowiadały za zaledwie 0,46 proc. pożarów samochodów. Zdecydowaną większość zdarzeń – niemal 98,5 proc. – przez cały czas stanowiły pojazdy spalinowe.
Wskaźnik pożarów EV w 2025 roku wynosił 0,362 na 1000 pojazdów, a pojazdów hybrydowych – 0,082. W przypadku aut spalinowych odnotowano ich 0,415 na 100 pojazdów. Mimo rosnącej liczby pojazdów elektrycznych na polskich drogach, ich udział w statystykach pożarowych pozostaje niski i stabilny. To kolejny rok, w którym fakty nie potwierdzają obaw często pojawiających się w debacie publicznej.
Dane PSP dementują mity o BEV
W całym 2025 roku strażacy interweniowali przy 44 pożarach pojazdów całkowicie elektrycznych (BEV), 105 pożarach pojazdów hybrydowych oraz jednym pożarze pojazdu wodorowego. Dla porównania, w tym samym czasie doszło do 9 515 pożarów samochodów spalinowych – wynika z danych PSP.
Dane skumulowane z lat 2020-2025 również pokazują skalę różnic. W tym okresie w Polsce odnotowano 108 pożarów BEV wobec 55 712 pożarów pojazdów z silnikami spalinowymi. Oznacza to, iż ryzyko pożaru nie rośnie proporcjonalnie wraz z rozwojem elektromobilności.
W 2025 r. odnotowano pierwszy pożar pojazdu wodorowego (FCEV) w Polsce. To zdarzenie dotyczyło autobusu wodorowego, a nie pojazdu osobowego ani dostawczego.
– Na rynkach, które wcześniej i szybciej weszły w elektromobilność, jak Norwegia, już dawno było widać jeden powtarzalny schemat: im więcej samochodów elektrycznych na drogach, tym mniej emocji wokół pożarów, bo liczby potwierdzają, iż nie stwarzają one większego ryzyka. Jest wręcz odwrotnie. Liczba pożarów BEV nie zwiększa się proporcjonalnie wraz z rozwojem floty, a wskaźniki są wyraźnie niższe niż dla aut spalinowych. Dane za 2025 rok pokazują, iż trend w Polsce jest bardzo podobny. Liczba pojazdów elektrycznych rośnie, a ich udział w pożarach pozostaje niski i stabilny. To oznacza, iż o ryzyku pożaru decyduje nie sam napęd, ale dojrzałość rynku – sposób użytkowania aut, jakość serwisu, infrastruktura i doświadczenie służb – mówi Albert Kania z F5A New Mobility Research & Consulting.
Służby ratownicze radzą sobie coraz lepiej
Raport wskazuje także na rosnące doświadczenie Państwowej Straży Pożarnej w obsłudze zdarzeń z udziałem pojazdów elektrycznych i hybrydowych. Od maja 2023 roku obowiązują zaktualizowane procedury postępowania, a ponad dwa lata ich stosowania przyniosły wymierne efekty.
Średni czas trwania interwencji przy pożarach BEV skrócił się z 4 godzin i 21 minut w 2024 roku do 2 godzin i 40 minut w 2025 roku. W statystykach PSP ujęto także pożary pojazdów niskoprędkościowych, takich jak melexy czy microcary, które nie są typowymi samochodami osobowymi.
W 2025 roku odnotowano również pierwszy pożar samochodu elektrycznego w garażu podziemnym. Dzięki sprawnie działającym instalacjom wykrywania i oddymiania oraz szybkiej reakcji służb zdarzenie zostało gwałtownie opanowane.
„Raport Bezpieczeństwa Pożarowego EV” to pierwsze w Europie narzędzie zawierające dane na temat pożarów samochodów elektrycznych i spalinowych. Raport jest wydawany raz na kwartał przez F5A New Mobility Research & Consulting przy współpracy z Państwową Strażą Pożarną oraz Polskim Stowarzyszeniem Nowej Mobilności.
Przeczytaj także:
- Śnieg i mróz testują budżety JST. Zima obnaża słabe punkty finansów samorządów
- Przedsiębiorcy: prezydent powinien podpisać ustawę o KSC. To inwestycja w gospodarkę
- PEJ już po pierwszym etapie przygotowania terenu pod elektrownię jądrową

2 godzin temu